Nowa kolekcja szarych kubków ceramicznych to idealne połączenie surowego minimalizmu z kolorowymi paskami. Subtelna kolorystyka w odcieniach popielu i grafitu sprawia, że naczynia doskonale komponują się z każdą zastawą stołową. Ręczne wykończenie nadają każdemu egzemplarzowi unikalny, rzemieślniczy charakter. To stylowy wybór dla osób, które szukają eleganckich i ponadczasowych dodatków do swojej kuchni.
Spotkania organizowane są w kameralnym gronie dla dzieci, młodzieży jak i dorosłych. Stwierdziłam, że nie ma co ograniczać się do określonej kategorii wiekowej, jak założyłam na początku swojej działalności. Chcę dzielić się wiedzą i inspirować wszystkich, którzy tego chcą niezależnie od wieku. Warsztaty prowadzę w dowolnym miejscu wybranym przez osoby zainteresowane. W przyszłości planuję organizować je również u siebie na miejscu, w plenerze. Ale to z czasem...
Nazywam się Anna Bajkowska. Nie ukończyłam żadnej artystycznej szkoły ani studiów ASP, nie będę tu czarować i wymyślać. Jestem samoukiem, uczęszczam na kursy, szkole się i nabywam na bierząco wiedzę potrzebną mi do wykonywania zawodu ceramika. Ciągle się uczę, ale dążę małymi krokami do postawionych przez siebie celów. Wierzę, że każdy mój kontakt z gliną sprawia, że jestem bardziej doświadczona w tym co robię.
Zamiłowanie do gliny zaczęło się w sumie nie od gliny… a od masy samoutwardzalnej. Podczas urządzania nowego „gniazdka” postanowiłam, że chcę w domu mieć dodatki „handmade”, więc poszperałam w internecie i znalazłam masy samoutwardzalne. W taki właśnie sposób powstały moje Ulepce, czyli trzy figury naszej małej rodzinki. Całe 5kg masy poszło na moje „dzieło”, które nie wyglądało do końca tak jak sobie tego życzyłam. Miałam się ich pozbyć, ale podkusiło mnie żeby je zostawić jako coś co zrobiłam sama, coś co jest niepowtarzalne, niedoskonałe i nikt nie będzie miał tego samego co mam ja. Pomyślałam, że kupię kolejne 5 kg masy żeby ulepić coś mniejszego i bardziej praktycznego. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc zaczęłam zagłębiać wiedzę na temat mas z których można zrobić talerze i kubki i okazało się, że można jest stworzyć z gliny. No to zapisałam się na kurs we Wrocławiu, tam pierwszy raz miałam do czynienia z prawdziwą gliną i zrozumiałam, że chce to robić cały czas, że to kocham. Tak powstał pomysł by kupić piec, stworzyć swoją własną, małą pracownię i działać w tym kierunku… No i działam sobie, poprzez moje prace wyrażam siebie, lepienie traktuję jak „przyjaciela”, który rozumie mnie bez słów, a zarazem jako terapeutę, który sprawia że po spotkaniu czuję spokój, wyciszenie. Taka jest moja historia, która ma dość ciekawy, dynamiczny początek i myślę, że będzie trwać już zawsze.
43-229 Rudołtowice
Zawadzkiego 215E
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.